7 lut 2010

CSI:LV i Jerycho

Co mają wspólnego? Któryś odcinek pierwszego zaczyna się od tej samej piosenki co któryś odcinek drugiego kończy...

And I find I kind of funny
I find it kind of sad
The dreams in which I'm dying are the best I've ever had

Gary Jules "Mad World"

All around me are familiar faces
Worn out places
Worn out faces
Bright and early for the daily races
Going no where
Going no where
Their tears are filling up their glasses
No expression
No expression
Hide my head I wanna drown my sorrow
No tomorrow
No tomorrow

And I find I kind of funny
I find it kind of sad
The dreams in which I'm dying are the best I've ever had
I find it hard to tell you
I find it hard to take
When people run in circles its a very very
Mad world
Mad world

Children waiting for the day they feel good
Happy birthday
Happy birthday
And I feel the way that every child should
Sit and listen
Sit and listen
Went to school and I was very nervous
No one knew me
No one new me
Hello teacher tell me what's my lesson
Look right through me
Look right through me

And I find I kind of funny
I find it kind of sad
The dreams in which I'm dying are the best I've ever had
I find it hard to tell you
I find it hard to take
When people run in circles its a very very
Mad world
Mad world
Enlarging your world
Mad world


I jeszcze żeby mi ktoś powiedział co historia się kryje za tym teledyskiem... Prawie ją rozumiem, wydaje mi się że jest bardzo znajoma...

Moloko

Nie pisałem Wam o niej jeszcze? Co? Naprawdę? O rany, co za niedopatrzenie... A więc zacznij sobie od tego. Potem... potem jak nie wciągnie daruj sobie. Trudno, widocznie nie trafiłem. Ale jak wciągnie... nie, nie oglądaj na YouTube. Nie warto. Małe i tnie się. Może gdyby ściagnąć? (DownloadHelper do usług) W każdym razie - fantastyczne widowisko osobowości. Jej i czasem tego małego w kapelusiku. Tak, wiem, na pewno się jakoś nazywa, ale nie muszę tego wiedzieć. I tak dla mnie jest nieśmiertelny. No tak, ale jak on nieśmiertelnym to ona co najmniej półboginią... Nieważne, i tak nie mogę napisać wprost co o niej myślę - byłoby to trochę ryzykowne biorąc pod uwagę że TŻ czasem zagląda na tego bloga... Co prawda podziela znaczną część mojej admiracji, jednak ze względu na (urocze przecież!) różnice (które nas zbliżają raczej niż dzielą...) przecież nie w stu procentach... Ale do rzeczy: kiedyś w Miejskiej Macalni leciała ta płyta - zapatrzyliśmy się i musiałem w końcu ją kupić. Jeden z moich pierwszych zakupów w internetowym Empiku zresztą. No i cóż, jak wyjdzie (oby!) na BluRay to też kupię. Naprawdę wspaniałe widowisko, tym ciekawsze że nie reżyserowane. Nie ma tu wspaniałych popisów choreograficznych, super synchronizacji i tak dalej. Jest za to bardzo naturalna ekspresja. Gesty. Prze- i rozbieranki na scenie - ale bez wulgarności, nie myślcie sobie. Po prostu zobacz. Albo do razu kup: tytuł to 11,000 Clicks ("click" to kilometr - tak długą trasę zrobili).

A przy okazji - zacząłem od Moloko, ale obejrzałem też kawałek Kiwaczka (Czieburaszka) i zajawkę do Ił-2 Sturmovik 1946... Czy to ze mną coś nie tak czy z Internetem?

Zaskoczenie

Nie, nie moje. Po prostu zauważyłem że ludzie robiący zakupy bardzo często zaskakiwani są koniecznością zapłacenia za towar. W każdym razie trudno inaczej wytłumaczyć mi fakt że dopiero po podaniu kwoty przez kasjerkę zaczynają poszukiwanie portfela/karty. Ale jednak przecież na coś czekają... może tam skąd pochodzą kasjerka składa jakieś życzenia na drogę? Czy to możliwe że to są Obcy?

I nie mówcie że Ich nie ma - bo skąd by się brały tabliczki "Obcym wstęp wzbroniony"?