30 cze 2009

Trochę techniki

Poszedłem Ci ja sobie na spacerek niedawno i natrafiłem między innymi na małą ciężarówkę Toyoty. Stała przed siedzibą sprzedawcy bez zabudowanego tyłu więc mogłem obejrzeć wszystkie detale.

Dyferencjał (tak, wiem, mechanizm różnicowy ale tak mi się podoba do słowo!). Oraz instalacja hamulcowa i elektryczna. I wydech, piękny i czyściutki bo nowiutki.



Przegub kardanowy - zadziwiająco delikatny jak na kilkutonowy pojazd, tak mi się w każdym razie wydaje. W dodatku nieosłonięty co powinno skutkować przyspieszonym zużyciem. Nie sądzę jednak żeby mój subiektywny pogląd miał większą wagę niż doświadczenie, obliczenia i testy inżynierów Toyoty. :)



Ciężarówka to pojazd raczej prosty. Tak mi się wydawało póki nie obejrzałem odsłoniętego fragmentu układu napędowego (i kilku innych).



A to przedziwna maszyna której zastosowanie odkryłem po dłuższej chwili.



Przypomina mi trochę pająka. A służy do robienia małych okrągłych dołków - na przykład pod słupki do płotu który właśnie stawiano. Taka maszynka, betoniarka, dwóch ludzi i stawianie płotu może być może nie przyjemnością ale na pewno zupełnie innym doświadczeniem niż tradycyjnie.

29 cze 2009

Wyrównanie czyli przerwa na reklamę

W przedostatniej (przedpoprzedniej?) notce wspomniałem o barze Przystań - jest to bowiem jeden z najlepiej rozpoznawalnych barów przy nadmorskim deptaku. Niekoniecznie jednak najlepszy. W istocie, moim skromnym zdaniem, mocno przereklamowany. Dlatego dla równowagi postanowiłem opowiedzieć pokrótce o Tawernie Rybaki. Nie może być tak że bezrefleksyjnie dokładam do googla kolejną notkę o Przystani, nie?

Bo co takiego oferuje Przystań? Poza widokiem rzecz jasna. Bo jak go wykluczymy to niestety niewiele! Owszem, ważny jest, ale jednak to nie wszystko. Poza tym niestety kuchnia jest przeciętna. Co najwyżej przeciętna. W Wielkim Błękicie czy Rybakach właśnie są ciekawe dania, niestandardowe i smaczne. A tu standardowa oferta, bez fajerwerków. Do tego w sezonie koszmarne kolejki i tłok. Wystrój taki sobie. Gdyby nie lokalizacja nikt by o tym barze nie pamiętał.

A Tawerna Rybaki? Dużo milsze wnętrze. Obsługa kelnerska - bo to restauracja nie bar. A przy tym ceny znośne co można samemu sprawdzić przez Internet. Do tego przemiły tarasik na piętrze od strony morza (niestety tylko dwa stoliki) i większy po przeciwnej stronie budynku. Mają też tradycyjny ogródek. A menu zaś... no cóż, z menu mam problem. Jadam tam tylko dwie rzeczy i nie potrafię się zmusić do spróbowania czegoś innego. Kieruje mną, oczywiście, lęk że to inne może okazać się mniej przepyszne. :) Te dwie polecane przeze mnie potrawy należy rozpatrywać raczej jako jedność, no ale co kto lubi. Są to placki ziemniaczane (dział Dania wegetariańskie) oraz warzywa duszona na maśle z dodatkiem czosnku (dział Dodatki). Opisać to trudno, zdjęć niestety nie zrobiłem. W każdym razie śmietana do placków to coś naprawdę niespotykanego, jednocześnie kwaśna, zwarta, wręcz nożem można ją kroić, a przy tym z jakimś cieniem puszystości, jak bita. Placki wyśmienite, a do tego boskie zupełnie warzywka, nie za miękkie ani za twarde, w sam raz, w pysznym czosnkowym sosiku. Taki zestaw wystarcza na solidną przekąskę dla dwóch niezbyt głodnych osób - zwłaszcza jak uwzględnimy czekadełko w postaci bułeczek i smacznej pasty rybnej.

Jak ich znaleźć? Prosto: jak do Przystani a potem kawałeczek w stronę Sopotu. Tawerna Rybaki znajduje się naprzeciwko kompleksu budynków w którym jest Przystań, oddzielą ją od niego deptak. Czyli można wjechać od placu Rybaków. Albo od strony wjazdu do Sopotu (dołem).

Jeśli chodzi o inne dania to jadłem domowej roboty danie według ich książki kucharskiej, makaron wstążki z łososiem. Leci to tak:

Makaron wstążki z łososiem

Składniki: 50 dag makaronu, 1 mała cebula, 15 dag wędzonego łososia, 1/2 szklanki soku pomidorowego, 2 łodygi selera naciowego, 1 szklanka śmietanki kremówki, 2 łyżki masła, sól, pieprz do smaku, 1 ząbek czosnku.

Na rozgrzanym maśle smażymy posiekaną cebulę, seler i ząbek czosnku w całości. Dodajemy drobno pokrojonego lososia i jeszcze chwilę smażymy. Sok pomidorowy mieszamy ze śmietaną i wlewamy na patelnię. Wcześniej wyjmujemy czosnek. Dokładnie mieszamy, przyprawiamy solą i pieprzem i gotujemy 2-3 minuty. Ugotowany makaron mieszamy z sosem.

Ja oczywiście zrezygnowałem z selera, cebuli dałem więcej, zamiast soku pomidorowego dałem pomidora i przecier, nie bawiłem się z czosnkiem tylko wsypałem granulowanego a o pieprzu, wstyd się przyznać, zapomniałem. Ale i tak wyszło bardzo smaczne. :) A oto efekt:



Polecam z surówką z buraczków lub buraczkami na ciepło.

Googlu przybywaj! Są jakieś zaklęcia specjalne żeby wyszukiwarka widziała stronę ale cóż, ja ich nie znam. Ale przynajmniej nie milczałem o tym co wiem!

Aha, przy fotografowaniu tego dania należy użyć jak najwyższej czułości i największego otworu przysłony, celem jest uzyskanie jak najkrótszego czasu naświetlania. To bardzo ważne, inaczej zdjęcie może się zupełnie nie udać i zamiast dania będzie pusty talerz. Mi wyszło dopiero przy trzeciej próbie.

27 cze 2009

Darłówko

Zlot pojazdów militarnych - moc wrażeń. Moc! Ale później, później bo ledwo żyję. I nie, nigdy, przenigdy nie kupię terenówki. Dlaczego? O tym w następnym odcinku. :)

26 cze 2009

Sopockie kociaki

Najwięcej ich oczywiście na Monciaku. Ale i w okolicy baru Przystań bywają, co niniejszym dokumentuję.


Ciekawostka mechaniczna

Że postęp w konstrukcjach mechanicznych cały czas trwa to ja niby wiem, jednak wciąż potrafi mnie zaskoczyć takie na pozór banalne zdanie (konkretnie chodzi mi rzecz jasna o porównanie dawnego z nowym):

"Anglicy pozbyli się Lewisa, bo nie spełniał warunku wysokiej niezawodności: był skomplikowany, delikatny i podatny na zanieczyszczenia, a jego możliwe awarie i ich polowe usuwanie to temat na łaaadnych parę kartek (w skrótowej amerykańskiej instrukcji Lewisa made by Savage jest TABELA z zacięciami na 4 strony, a immediate action, sprowadzajaca się we wzorach bardziej nowoczesnych do przeładowania, to algorytmy w postaci "drzewa genealogicznego" na dwie strony)."

To wypowiedź niejakiego Botrasa, o ile się orientuję aktywenego i zasłużonego członka forum dws.org.pl, o którym to forum wciąż nie chce mi się napisać - a warto i wypada.

25 cze 2009

Myśl

Na grupie dyskusyjnej pl.rec.foto.cyfrowa w dyskusji o wyższości kompakta nad lustrem (i odwrotnie) niejaki Marx napisał:

"za kompaktem przemawiaja tez swietne artefakty odszumiania (obraz jest taki impresjonistycznie artystyczny), bo jednak lustrzanki daja taki nieludzki, odrealniony, czysty obraz... ;) "

Ku pamięci - aneks

Narzekałem wczoraj na pogodę. Dziś jest jeszcze gorsza!

Nie mam pojęcia kto za to odpowiada ale ma u mnie przerąbane.

24 cze 2009

Ku pamięci

Mamy końcówkę czerwca a ja znów w płaszczu. Bo chłód a nie że się przebrałem za kogoś. :)

17 cze 2009

Magia tytułów

Włączam GW i co widzę? O to: Władze miasta wzięły psie kupy w swoje ręce.

Swoją drogą to musiał być ciekawy widok.

16 cze 2009

Telewizja to potęga

W GW artykuł "Fortepian w zaroślach, czyli Putin ratuje Pikałowo". Miasto upada, mieszkańcy walczą, między innymi piszą tu i tam. Cytat:

"Zastanawiali się też, czy nie napisać do Baracka Obamy. To tylko brzmi jak anegdota. Zachodnie ambasady w byłych republikach radzieckich czasem dostają petycje z małych miejscowości, w których ludzie piszą, że skoro wy, imperialiści, jak nam mówią w telewizji, rządzicie dziś całym światem, to może wam uda się naprawić nasz wodociąg czy załatać dach szkoły."

Padłem.

15 cze 2009

Metafory

Podobno życie jest jak pudełko czekoladek. Czy jak przychodzi polecony z urzędu skarbowego to koperta jest sreberkiem a list czekoladką?

12 cze 2009

Jakość

Trafiłem w GW na zapis dyskusji widzów na temat Terminatora 3. Jeden pisze że nie trzyma się kupy. Drugi na to że to tylko rozrywka.

Nie podoba mi się takie podejście. Nie wiem jaki jest Terminator 3 ale wiem że rozrywka nie musi być bezmyślna. Uważam wręcz że nie powinna. Efekty, owszem kosztują. Ale ile kosztuje sens? Nic.

Albo niech piszą: "Uwaga! Mamy gdzieś fizykę, logikę, sens oraz życiowe i psychologiczne prawdopodobieństwo". Albo niech będą specjalne znaczki, takie jak na grach. Na przykład z przekreślonym mózgiem.

Czasem lubię pójść na film który nie jest zbyt wymagający. Ale, na litość, nie zostawiam przecież mózgu w domu!

11 cze 2009

Technologia

Spostrzegłem ostatnio że z dość prozaicznym fragmentem mojego życia wiąże się stosunkowo skomplikowana technologia.

Trzeba Ci bowiem, Drogi Czytelniku, wiedzieć, iż jestem tak zwanym Krecikiem. Krótkowidzem znaczy i to dość poważnym - najbardziej wredny dowcip jaki można mi zrobić to przełożyć okulary. Jest tak dlatego że bez okularów jest mi bardzo trudno wtedy je znaleźć. :)

Co rano powtarzam ten sam rytuał - myję okulary. Czynność ta wbrew pozorom jest dość złożonym procesem technologicznym opartym na wieloletnim doświadczeniu. A zatem:

Mycie Okularów Dla Opornych

Cel

Po pierwsze - dlaczego myje się okulary? Dlatego że są brudne? Nie. Dlatego że źle przez nie widać. Myje się nie po to żeby były czyste tylko po to żeby widoczność była jak najlepsza.

Założenia

Po drugie - co najbardziej utrudnia widoczność? Tłuszcz. Bo rozmazuje widok. Oraz wszystko co się do niego przykleja.

Dlatego podstawowym celem mycia okularów jest ich odtłuszczenie.

Podstawowe kroki

Zmiękczanie i płukanie

Pierwszym krokiem jest polanie ciepłą wodą soczewek. Także uszek i nosków, ale soczewek przed wszystkim. Ciepła woda częściowo spłukuje tłuszcz, a na pewno go zmiękcza i bezdotykowo usuwa pył i inne zanieczyszczenia. To ważnie bo niektóre zanieczyszczenia są twarde i plastikowe soczewki mogą porysować. Szklane zresztą też mają ograniczoną odporność, nie wspomnę o nakładanych na nie powłokach.
Woda musi być ciepła ale nie gorąca - taka za bardzo zmiękczy tworzywo soczewek zmniejszając jego odporność na porysowanie.

Namydlanie

Następnie należy namydlić soczewki, uszka i noski. Mydło po soczewkach należy rozprowadzić starannie tak aby usunęło tłuszcz i wszelkie zanieczyszczenia.

Spłukiwanie

Spłukiwanie przeprowadzić można w dowolnej kolejności pamiętając jednak że od tego momentu dotykanie soczewek palcami jest zabronione.

Wycieranie

Krytycznym etapem mycia jest wycieranie. Pod żadnym pozorem nie można wycierać soczewek w ręcznik do rąk. Ręcznik taki choćby był użyty tylko kilka razy zawsze zostawi tłuste ślady. Tak już jest. Użyć można tylko takiego ręcznika który nie dotykał ciała. Ja mam na to następujący patent: używam ręcznika kąpielowego. Jego wigotnym środkiem którym się wycierałem mogę osuszyć uszka i noski - robię to bo wyjść w mokrych okularach na mróz to żadna przyjemność. Końce tego ręcznika są such i nieużywane - znakomicie nadają się do wytarcia soczewek. Oczywiście można użyć ręcznika dedykowanego lub specjalnej szmatki. Ja jestem leniwy i załatwiam to przy okazji.

Efekt to dobrze odtłuszczone okulary które nie ślizgają się na nosie i uszach i zapewniają dobrą widczność co najmniej przez kilka-kilkanaście godzin.

Mam nadzieję że ten krótki poradnik ułatwi życie potrzebującym.

10 cze 2009

Obchody

Kilka dni temu była rocznica pamiętnego czwartego czerwca. Parę dni później okazało się że nagrała mi się transmisja z Gdańska - obejrzałem sobie kawałek. Obchody te jak wiadomo uświetnione zostały przez koncerty - Scorpions i Kylie Minogue.

No właśnie, czy na pewno uświetnione? Obejrzałem sobie trochę Scorpionsów i się zastanawiam jaki to właściwie miało związek z rocznicą? Jak dla mnie zerowy. I czy zaproszenie gwiazd światowej ale jednak drugiej ligi podnosi w jakikolwiek sposób rangę imprezy? A może ktoś się bał że inaczej ludzie nie przyjdą?

Uważam że stać nas na to że by na taką okazję stworzyć lepsze widowisko. Mamy artystów, niech coś zrobią! Jakieś przedstawienie, koncert z przesłaniem, coś w rodzaju Ściany albo koncertu Jarre'a w stoczni - przecież on miał elementy czyniące go idealnym na taką okazję. A w każdym razie jakoś się do tego miejsca i tych wydarzeń odnosił. Nie mógłby tego powtórzyć? Wzbogacić? Przecież poza Murami coś by się jeszcze chyba znalazło? A jeśli nie to i tak byłoby sensowniej. Szkoda że nie tym razem. Może którymś następnym.

9 cze 2009

Ignorancja

Zajrzałem ostatnio do kolegi a że jak każdemu prawdziwemu molowi książkowemu dokuczał mi malejący zapas lektur wyszedłem z tej wizyty cięższy o dzieło pod tytułem "Tajfun I" niejakiego Marka Josepha.

No i tak jakoś w jednej trzeciej mnie tknęło, zajrzałem dalej i... stop. No nie mogę, nie skończę, prawie się brzydzę wziąć do ręki. Jaki dureń wymyślił torpedy naprowadzane na podczerwień?! Przecież, do jasnej anielki, fale elektromagnetyczne w wodzie rozchodzą się bardzo kiepsko! Dlatego na okrętach podwodnych montuje się sonary, czyli urządzenia posługujące się dźwiękiem! Dlatego na już niewielkich głębokościach jest bardzo ciemno, dlatego łączność radiowa pod wodą prawie nie istnieje*! Litości! Nawet w SF prawa fizyki obowiązują!

Nie znoszę ignorancji, jakoś tak mam. Jak już człowiek się postarał coś tam na papierze nasmarować to niech z łaski swojej skonsultuje się z kimś znającym się na rzeczy. Niech nie prezentuje swoich wizji typu "jak mały Jasio wojenkę sobie wyobraża" i nie robi do tego innym wody z mózgu. Autor podobno pracował w stoczni budującej okręty podwodne - jakoś chyba mało interesował się swoją pracą. Tak, wiem że to może dla innych drobiazg(?), ale świadczy o podejściu autora. Trochę też i wydawnictwa, bo poza redaktorem które nie podejrzewam o omnipotencję innej osoby odpowiedzialnej nie ma - myślę tu o konsultancie. Potem pojawiają się "karabiny maszynowe kalibru pięćdziesiąt milimetrów"** i inne takie kwiatki.

Generalnie książkę odradzam niezależnie od tego jak jest rozrywkowa i jak fajnie jest napisana (tak sobie, Clancy górą zdecydowanie, no i takich kiksów nie robi).

[*] Tylko BARDZO długie fale wnikają na sensowną głębokość. Tak długie że w sensownym czasie można nadać tylko króciutki kod oznaczający "Wypłyń wyżej i wystaw antenę bo musimy pogadać".

[**] autentyk. Chodziło oczywiście o "pięćdziesiątkę", słynną Ma-Deuce*** (em-dwójkę), czyli wielkokalibrowy karabin maszynowy kalibru 0,50 cala, model M2 konstrukcji Browninga. Działa pięćdziesięciomilimetrowe to Niemcy do połowy ostatniej wojny światowej w czołgach montowali. Różnica jak między skuterem a TIRem.

[***] o ile dobrze pamiętam zapis z amerykańskiej gwary żołnierskiej jeśli się nie mylę

Mój tekst dnia

Podsłuchane dzisiaj w biurze:
- O, masz infrared w komputerze!
- Co?
- No, podczerwień.
- A włosy mi od tego nie wyjdą?

7 cze 2009

Jesień idzie

Rady na to nie ma.

5 cze 2009

Przypomnienie

Dzisiaj piątek. Przypominam że czas na basha i kretyna - są bardzo pomocne jeśli chodzi o rozpoczęcie weekendu z uśmiechem. Nie zapomnij zapoznać się z nowościami zanim wyjdziesz z pracy!

4 cze 2009

Rocznica

Dzisiaj ważna data. Kto wie ten wie, jak kto nie wie to nie chce mi się tłumaczyć. W każdym razie chciałem powiedzieć tylko tyle, że jak ktoś mówi że za komuny było lepiej to albo stracił pamięć albo kłamie*. Bo nie, nie było. Było podle i paskudnie. I tyle.

[*] Albo miał tak ograniczone potrzeby życiowe że mu to nie przeszkadzało. Podobno tacy też byli.

3 cze 2009

Rozczarowanie

Czytam sobie taki artykuł o grze The City. Akcja, taka mieszanka RPG/strzelanki/kryminału toczy się w powstańczej Warszawie. Opis wciągnął mnie po uszy, przeżuł opisem części historycznej... i wypluł z pogardą na podłogę ostatnim akapitem - niestety, takiej gry nie ma, to tylko pomysł. A naprawdę, naprawdę bym kupił. Co z tego skoro tak ambitnych gier nikt nie robi. Cholerna, naprawdę wielka szkoda.

Właśnie wczoraj w Empiku sobie popatrzyłem na półki pełne kolorowych pudełek i stwierdziłem że dużo w nich rozrywki ale bardzo mało idei.

Raport nadmorski - uzupełnienie

Stan na dziś:
  • wichura
  • ulewa
  • dziesięć stopni Celsjusza (w plusie na szczęście).
Teoria jest tak że mamy czerwiec, a praktyka - że założyłem płaszcz i czapkę. Tfu.

Wendy w Sopocie!

No nie teraz, 20 lat temu. Właśnie przeczytałem w GW że 20 lat temu Transvision Vamp był w Sopocie i Wendy James rzuciła się na szyję Lechowi Wałęsie. O żesz w mordę! Nie miałem pojącia że byli w Sopocie. Ciekawe czy to z tych czasów mam słabość do zespołu i wokalistki. Takie kawałki jak Baby I Don't Care czy I Want Your Love to dla mnie prawdziwa klasyka gatunku. Niestety najlepszy chyba ich kawałek czyli Velveteen na Youtubie nie występuje. Szkoda.

Aktualizacja (2013-05-12):
A jednak jest! Chociaż tylko piosenka, może teledysk nie istnieje? W każdym razie warto posłuchać na dobrym sprzęcie. To naprawdę kilka utworów w jednym, style się naprawdę pięknie przeplatają. Polecam.

2 cze 2009

Raport nadmorski

Wybrałem się ostatnio na spacer na molo na Zaspie* i zrobiłem kilka zdjęć aby przedstawić aktualny stan rzeczy tym co przebywają daleko zastanawiają się być może jak to jest tam nad morzem? No więc jest tak:

Ludziów jak mrówków - to jeszcze nie sezon ale tłum prawie jak w sezonie. Ja się zacznie sezon część gdzieś wyjedzie ale przyjadą turyści i będzie jeszcze gęściej.



Plaża po prawej - obecna.



Plaża po lewej - obecna. Infrastruktura plażowa: bar sztuk jeden.




Pływadła na horyzoncie - są.



Taras w Wielkim Błękicie - czynny. Obsada tarasu w Wielkim Błękicie - niekompletna.



Stary ośrodek przy deptaku - zrujnowany jak zawsze.



Z pozostałych warto wspomnieć o jednym stoisku z watą cukrową i jednym stoisku z goframi (przy Wielkim Błękicie ale po drugiej stronie deptaka) oraz czynnym Ranczu koło parkingu - lody też były. Pozostałych budek spotykanych najczęściej to jest lodów i francuskich ciastek - brak. Nie wiem też co z typowymi hałaśliwymi jak nieszczęście jadłodajniami - rok temu było ich mało.

[*] Ja wiem że molo jest oficjalnie w Brzeźnie i na terenie dzielnicy Brzeźno ale skoro dojście jest od Zaspy do dla mnie jest na Zaspie i już.

1 cze 2009

Pomysłowość

Ludzkość jest tak szalenie pomysłowa, szczególnie jak chodzi o wygodę, wymyśliła samochody i komputery i nawet krojony chleb - a bezszypułkowych truskawek to jakoś nikt dotąd nie wymyślił! Myśl ta przyszła mi do głowy jakieś 1,25 kilograma temu i wciąż mnie dręczy. :-)