30 mar 2009

Pieprzyć wiosnę!

Wiosna jest, drodzy moi, do kitu. Do niczego. Wiosna wietrzna jest, wiosna mokra jest, wiosna deszczowa jest, wiosna błotnista jest. Wiosną nie spodziewaj się miłego ciepełka czy ha! upału, nie spodziewaj się błogości na plaży, truskawek ani dziewcząt w krótkich spódniczkach. Wiosna nie rozpieszcza tak na ogół. Lubimy ją tylko i wyłącznie dlatego że lepsza jest od zimy a po niej następuje lato. Mmmm.... lato... cieplutkie, słoneczne, pachnące suchą, tak, nareszcie suchą ziemią!

Latem są piękne zachody.





Latem jest piękne niebo.






Latem jest piękne morze.






Latem jest parada na początek Jarmarku Dominikańskiego. Taka z lwami.



Z archaniołem i świętym Jerzym. Smok też jest, a co!



Z aniołem i diabłem, morskim zresztą.



Ze znanymi osobistościami.



Z z z, a sam nie wiem z kim ale to na pewno też ważne postacie no i ciekawie wyglądają.



Latem można obejrzeć pojazd jakim chciałbym się udawać do pracy.



Z drewnem.



Z chromami.



Z jeszcze większymi chromami.





Z chromami które się błyszczą jak jak... o tak:



Latem widać że Gdańsk dba o ekologiczną komunikację.



Latem są wyścigi na Motławie, takie że Formuła 1 wysiada!



Latem można sobie usiąść na dworze i zjeść tatara z łososia na placku ziemniaczanym.



Latem na plaży można spotkać prawdziwe ślicznotki że paluszki lizać... wiosną nie ma takich, oj nie!



A co wiosną? Wiosną z tego nie ma NIC.

Ja chcę lata! Nie chcę wiosny! Lato! LATO! LAAATOOO! Krzyczcie ze mną chórem, może usłyszy i przyjdzie! LAAAATOOOO! Ech, lato...

Zemsta

Kasiek narzekała że pyszne zdjęcia robię a tu życie zesłało piękną zemstę: siedzę głodny wściekle jak zwykle o tej porze albowiem do obiadu to jeszcze ho ho - zaś kumpel z pokoju przyniósł bardzo, wyjątkowo wręcz aromatyczną i pyszną sałatkę. Obżera się nią, sałatka pachnie na cały pokój, a ja siedzę w kąciku i wyję sobie z cicha "Uuuuu!" do jarzeniówki. Bufet oczywiście już nieczynny, skubaniec w ostatniej chwili przytargał...

Ufff!

Jaskiniowiec narzeka na zmianę czasu - i ja też bym chciał, ale jak zrobię jeszcze jedną rzecz w międzyczasie to będzie już jutro zanim cokolwiek napiszę. Tak się bowiem dziwnie składa że po zmianie czasu, owszem, z łóżka w stałem, owszem, do pracy dotarłem, ale mimo tych niewątpliwych sukcesów choć zasuwam jak mróweczka to wciąż odbieram wrażenie że czas płynie dwa razy szybciej niż zwykle! Mam szczerą nadzieję że ten przykry efekt szybko ustąpi.

A'propos zaś "w międzyczasie" to przypomina mi się jedna z wielu uczonych dyskusji na pl.rec.fantastyka.sf-f w której ktoś komuś zwrócił uwagę że zamiast "w międzyczasie" można mówić "podczas". Uzyskał na to dowcipną odpowiedź, że jak się na ten przykład uprawia seks to prysznic można wziąć zarówno podczas tejże działalności, jak i w międzyczasie, jednakże chyba nie będzie to zupełnie to samo.

Wątpiącym polecam sprawdzić ekperymentalnie.