17 mar 2009

Nie lubię notebooków

No nie lubię i już. Cały ten cyrk z notebookami które popularnością przerosły komputery stacjonarne zdumiewa mnie i tyle. No owszem, jako drugi komputer w domu to się jeszcze może nadać. Do okazjonalnej pracy, jak ktoś rzadko korzysta w domu a ma mało miejsca - czemu nie. Jednak wad moim zdaniem jest więcej niż zalet.

Te cholery są ciężkie. Ciężkie jak cholera. A jak nie to albo prawie nic nie mogą (netbooki) albo kosztują jak cholera - i są przy tym za małe do wygodnej pracy.

No właśnie - rozmiar i układ. Małe klawiatury. Za małe klawiatury! Za małe i już! Dodatkowa klawisze do których jestem przyzwyczajony w każdym modelu gdzie indziej! To jest jakaś katastrofa - Del, Backspace, Home, End, strzałki - za każdym razem trzeba się uczyć.

Ekran - mały. Mały jak cholera! No chyba że ktoś kupi model 17" - i walizkę z kółkami - ale i tak będzie miał sporo mniejszy ekran niż byle dziewiętnastka. A jak słabo widzi to i 17" będzie mało.
Ekran - prawie zawsze panorama. Normalne proporcje gdzieś zniknęły. Podobne lepiej pasuje do filmów - rozciągniętych w poziomie, ale czy przypadkiem nie jest tak, że częściej surfuje się po Internecie i edytuje dokumenty gdzie lepszy jest układ pionowy?

Niewygoda - niestety w notebookach klawiatura jest związana a ekranem. Nie da się przyjąć pozycji zalecanej do pracy przy komputerze. Efekt - koledzy z pracy pracujący na notebookach narzekają na niewygodę. A za parę lat pewnie zaczną narzekać na bóle: albo siedzą za nisko z wyciągniętymi rękami albo za mocno pochylają głowę.

Wszechstronność - na notebooku zazwyczaj ciężko się gra. A ja lubię. Trudno też samemu wybrać maszynę odpowiadającą specyficznym potrzebom - na przykład słaby/średni procesor ale mocna karta graficzna i dużo pamięci. Modernizacja też nie jest możliwa więc męczy się człowiek z takim ledwo dyszącym trupciem aż któryś z nich padnie. :)

I na koniec dwie rzeczy. Po pierwsze notebook a nie laptop! Laptop to był sprzęt duży i nieporęczny, mieszczący się na kolanach, niekoniecznie zasilany bateriami. Notebook to coś w miarę niedużego i poręcznego, rozmiaru notatnika, czyli to co obecnie nazywa się uparcie laptopem. A po drugie - zrób z notebookiem to:



Stacjonarny z pivotem to jest to! W pracy mam ekran ustawiony do pionu - to jest dopiero komfort!

A po niezapowiedziane trzecie - kupiłbym sobie chętnie netbooka (też dziwna nazwa, to te większe sieci nie mają?!) na wakacje jako magazyn na zdjęcia i poręczny kontakt z mailem i Internetem. Co prawda odstrasza mnie trochę rozdzielczość - DPP na tym nie pójdzie (tylko czy jest mi potrzebne na wyjeździe?).

2 komentarze:

  1. Z jednej strony trudno się nie zgodzić z argumentem o pivocie w laptopach/notebookach. Z drugiej jednak sorry ale kto Ci każe kupować peceta ? Kup sobie powerbooka, a powody dla których warto to zrobić masz wytłuszczone --> tutaj - ani nie jest ciężki, ani nie ma małej klawiatury, wydajny procesor, dobra karta graficzna, czego chcieć więcej ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego nie Mac? To jest temat na oddzielną notkę. A powerbook w szczególności ma szystkie wady notebooków i do tego owszem - jest ciężki. Jak wszystkie notebooki. :-)

    OdpowiedzUsuń